Ile dasz mi gwiazdek za ten post?

Zabójstwo w biały dzień

2016, 19 marzec | 0 komentarzy

Zabójstwo w biały dzień

Tak było… Światło słońca oblekło ściany, odsłoniło drobną, ruchomą kropkę drepczącą swoimi sześcioma nogami do przodu i w tył. Niby nic, najmniejsze ze stworzeń przypadkowo wędrujące przed siebie tu i tam. Aż cieszy się oko, widząc ten cud natury, właśnie tu, obok zlewozmywaka, z dala od mrowiska – budzącego zachwyt, zaciekawienie i obawę. Niby nic, a jednak… Jedna mrówka – zapewne zwiadowca, poszukiwacz właściwych ścieżek, którymi mógłby podążyć cały liniowy tabor tragarzy, wynoszących, co się da: rozsypane kryształki cukru, okruszki chleba, drobinki wszystkiego co jadalne.
Jedną mrówkę mógłbym jakoś przeżyć, no może dwie… ale jedna ocalała – sprowadzi tutaj całe mrowisko i będzie jatka… Zamiast pojedynczej, ruchomej kropki pojawią się ich – całe falujące nici – warkocze plecione ścieżkami zadeptanymi tysiącami stópek, aż w końcu oblezą wszystko i zamieszkają tutaj.
W takiej sytuacji nie miałem wyjścia. Przycisnąłem ją palcem. Zabiłem.
Problem może zażegnamy, ale… sumienie…
Skaza powstała, niewielka do przeżycia, w biały dzień, na białym blacie,
na za miękkim sercu.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze komentarze

    Archiwa